buźka język buzia buźki wariat miny wariować buzie
dla telefonu Motorola
Kod: AN2337312NUV
Aby otrzymać kolorowe animacje - wyślij sms o treści AN2337312NUV pod numer 7428
Aby wysłać do znajomego: Wyślij sms o treści +48xxxxxxxxx:AN2337312NUV na numer 7428
Cena SMSa wynosi 4 pln (4.88 pln z VAT).

Usługa kolorowe animacje dostępna na telefony Motorola: W510, V980, V975, V878, V872, v80, V750, V690, V635, V620, v600, V560, V557, V555, V551, V550, V547, V545, V540, V535, v525, V505, V501, v500, v400, V360, V330, V313, V303, v300, V235, V191, V190, V177, V176, V171, V150, V1075, V1070, V1050, T722i, T720i, SLVR L9, SLVR L7e, ROKR E6, ROKR E2, ROKR E1, RIZR Z8, RIZR Z6, RIZR Z3, RAZR2 V8, RAZR V3xx, RAZR V3x, RAZR V3i, RAZR V3, RAZR maxx V6, PEBL U6, MPx220, MPx200, L7, L6, L2, KRZR K3, KRZR K1, E798, E790, E770, E680i, E550, E398, E380, E365, E1070, E1000, C980, C975, C651, C650, C550, C450, C350, C261, C257, C155, A925, A910, A845, A835, A780, A768, A668, A630, A1200, A1000,
Powered by Wapster.pl Reklamacje: wapster@wapster.pl | Aby skorzystać z tej usługi musisz mieć skonfigurowany telefon do połączeń z WAP.
Wierszyk...
Krzyk ogromny w moim sercu bije Niby orzeł ślepy i szalony - Krzyk ogromny wyciąga swą szyję Do lazurów straconej korony, A rozdarte krwawiące źrenice Patrzą w pustkę i mrok i tęsknicę. Na ruinach starego zamczyska, Na grobowcach mego majestatu I na krzyżu, który próchnem błyska, A od gromów stał się widmem światu - Duch mój woła do ciemnej otchłani: Eli - Eli - lama sabachtani! Czemuś, Ojcze, porzucił me serce, Co służyło ci wiernie przez wieki? Katy na mnie nasłałeś i ździerce I krwią moją przepoiłeś rzeki, A choć byłem na strzępy rozdarty, Nie rzuciłem ni Ciebie - ni warty. Nie poznajesz mnie chyba - mój Boże? Nie poznajesz mnie, Panie - żebraka?! Nie poznajesz mnie - królu - robaka? Nie rozumiesz, co znaczą obroże - I te trądy i rany cuchnące - I te oczy suche, a palące? Przed wiekami nazwałeś mnie synem - I przyrzekłeś wieczne obcowanie - Napoiłeś swym ciałem i winem, Ale z ziemi zrobiłeś wygnanie I z posągów obnażyłeś góry - By postawić tam - co? znak tortury! Na mój uwiąd patrzały klasztory - Na wędrówki do grobu - pustynie. Tobiem wznosił strzeliste świątynie, A sam nędzny, złamany i chory - Kiedy szatan urągał mi śmiechem - Ja nuciłem psalmy nad swym grzechem. Swe najlepsze mordowałem syny, Dumne czoło zniżyłem do prochu - Duch mój w ciemnym - ponurym żył lochu, A gdy wyszedł - był krwawy i siny - A gdy wyszedł - był już oślepiony - Więc dziś pytam Ciebie - czym zbawiony? W ciemnej dali śpiewa niewiast glosa: "Głębokości morskie chwalą Pana" - A za świadka ja biorę szatana, Że nie świecą nam Twoje niebiosa! Konający patrzą w Twoje lice - A ja pytam - gdzie Twe obietnicę? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Nie chcę Twojej zaprzeczać miłości - Nie śmiem w tobie szukać nieprawości - Ale oto łez pełno w mej czarze - Bije północ na grobów zegarze - Szepcą próchna pod mymi stopami: - Ojcze - Ojcze - zmiłuj się nad nami! Rozpłakały się ostatnie dźwięki W oczekiwań przeraźliwe jęki: Ha - daremno - daremno - daremno... Wszędzie głucho i straszno - i ciemno... Krzyk ogromny w moim sercu bije, Niby orzeł ślepy - obłąkany. Krzyk ogromny wyciąga swą szyję - Na niej dzwonią zrdzewiałe kajdany - A rozdarte krwawiące źrenice Patrzą w pustkę - i mrok - i tęsknicę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . A wtem cicho opadły zasłony Niby z trumny powleczonej kirem: Przez niebiosa leci krąg czerwony I trzy gwiazdy błyszczące szafirem - I mąż dziwny - z oblicza kometa - I gołębie śnieżne Parakleta. A naprzeciw biegnie człek bezpióry, Sypiąc grudą w one ptactwo wieszcze, I tak jęczy: "Przeklęte augury! Nam wnętrzności szarpią wroga kleszcze, A wy ciągle - swe Znicze i cudy -" Wtem zahuczał głos straszny: O ludy! I krew nagle mi zakrzepła trwogą, Kiedym ujrzał, jak popioły wstają. I jak wszystkie poszły górną drogą - Na wyżynach Te Deum śpiewają - Ja sam jeden - jak proch leżę mamy - Jako ołtarz pusty - bezofiarny. Zasyczały we mnie czarne węże I skąsały me serce drgające. Alleluja - słyszę gdzieś grające... Jeszcze Polska - słyszę gdzieś oręże... Nadaremno! w nicości ma przystań - O jak strasznym jest zgon bez zmartwychwstań! Upiór leży na świata widowni - I nie mogąc powstać - gryzie ręce - Oczy świecą w kształt gasnącej głowni - Gdy zagasną - koniec będzie męce - Bogdaj prędzej - bogdaj prędzej w zgonie... . . . . . . . . . . . . . . . . . Pocałunki czuję na swym łonie - Jakieś ciepłe mnie ręce uniosły, Jakieś jasne budzą mnie oblicza - To wy, Piasty? to wy - boże posły? To wy - wieszcze ze świątyni Znicza? Oh nie budźcie - Ona także w grobie A grób milczy... - Wstań - ona jest w tobie! I powstałem. A białe gromady Szły w ogromne, bezkresne przestworza - Bracia moi - od morza do morza! - A gdzież inni? - Już poszli na zwiady... - A tyś kto jest? - Nie poznajesz Rusa? - A chorągiew czy nasza? - Chrystusa. Więc nie złudą jest chrześcian przymierze? Więc zwyciężył ten promień miłości? Razem idźmy, o bracia, w radości - Rozerwijmy na piersiach pancerze - Niechaj zabrzmią - na świat cały - grania - Dzwony duchów - dzwony Zmartwychwstania! . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Chwała Bogu na niebie - Chwała! Dobrym ludziom na ziemi - Sława! Wszystkim braciom cierpiącym - Sława! Za miłość konającym - Sława! Roty duchów ogniste - Sława! Lecę ku Tobie - Chryste - Sława! . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ... Już zaświtały zorze - Sława! ... Bóg dopomoże - Amen. --