muzyka muzyczne teledyski teledysk deobe/dena ten czas w tym miejscu
dla telefonu Samsung
Kod: MV3251284NUV
Aby otrzymać filmy - wyślij sms o treści MV3251284NUV pod numer 7428
Aby wysłać do znajomego: Wyślij sms o treści +48xxxxxxxxx:MV3251284NUV na numer 7428
Cena SMSa wynosi 4 pln (4.88 pln z VAT).

Usługa filmy dostępna na telefony Alcatel: Z720, Z630, Z560, Z540, Z510, Z400, Z300, Z230, Z170, Z150, X820, X800, X700, U700, U600, U300, U100, T809, S500i, P920, P910, P900, P310, P300, P200, I750, I600, I300, G600, F300, E910, E900, E890, E880, E870, E860, E840, E790, E740, E570, E500, E490, E420, E390, E380, E370, E360, E350, E200, D900, D840, D830, D820, D800, D720, D600, D520, D510, D508, D500,
Powered by Wapster.pl Reklamacje: wapster@wapster.pl | Aby skorzystać z tej usługi musisz mieć skonfigurowany telefon do połączeń z WAP.
Wierszyk...
Mój duch jak ptak radosny krążył ponad morzem, Omijając swobodnie maszty - reje - sznury; Okręt się nasz posuwał pod niebem bez chmury, Jak anioł upojony słońcem i przestworzem. Cóż to za wyspa smutna, czarna? - To Cytera - Odrzeką - kraj wsławiony w legendzie i pieśni. Któryż stary kawaler o raju tym nie śni? - Gdy z bliska się ją widzi, szczera litość zbiera... Wyspo słodkich tajemnic, serdecznej ochoty, Klasycznej Afrodyty symbolu wspaniały, Nad twoimi wodami przez wieki się słały Uroki, lejąc w duszę miłość i tęsknoty! Wyspo zielonych mirtów, pól kwietnych i godów, Przez niezliczone ludzkie czczona pokolenia, Gdzie serc ludzkich westchnienia, korne uwielbienia Słały się jak kadzidło po różach ogrodów Wraz z dzikiego gołębia gruchaniem wieczystym! Ta Cytera pustkowiem była jeno dzikiem, Wrzaskliwie zakłócanym ptaków ostrym krzykiem. Lecz cóżeśmy ujrzeli na lazurze czystym? Nie była to świątynia wśród gajów i wody, Dokąd młoda kapłanka, kwieciem umajona, Szłaby, tajnych pożądań ogniami trawiona, Rozchylając swą szatę na wiatru ochłody; Otośmy - okrążając z bliska skalny wyprysk I białymi żaglami płosząc ptactwa chmurę - Ujrzeli szubienicę! Ramiona ponure Trzy prężąc - na tle nieba czerniała jak cyprys. Stada dzikiego ptactwa, łakome zgnilizny, Rwały wisielca szczątki dla uczty dostałe - Sprawne, nieczyste dzioby zanurzając całe W krwawe zakątki owej boskiej podobizny; W miejsca oczu dwa doły, a z brzucha skazańca Zwisające wnętrzności spływały na uda - Zaś wszeteczne żarłoki, wietrząc smaku cuda, Ścięły go urągliwie dziobami w rzezańca. Dołem się czerń zazdrosna pieszych drapieżników - Skomląc - wiła: zadartych, sprośnych pysków siła. Jedna bestia, największa, zda się, rej wodziła - Jakoby mistrz-oprawca wśród swych pomocników. Synu Cytery - z bóstw i dziadów może dumny - Samotny, niemy, niosłeś krwawe pohańbienie, Jak gdyby dawnych, niecnych kultów odkupienie - I grzechu, co ci wzbronił pogrzebu i trumny. Śmieszny wisielcze, twój ból piecze moje rany! Czułem, widząc twe członki owisłe od garła, Jakby mi się wymiotów fala do ust parła - Fala starych udręczeń - żółci nazbieranej; Wobec twego, biedaku, krwawego wspomnienia Poczułem wszystkie dzioby oraz wszystkie szczęki Kruków i panter czarnych, zadających męki - Jak niegdyś - ciało moje drących bez sumienia. - Niebo było prześliczne, morze znów płonęło; Lecz dla mnie w czerń świat cały i w krew stał się zdobny - I serce się jak w całun ciężki i żałobny, Sępiąc się, w alegorię ową owinęło. Na twej wyspie, Wenero, przed oczami wstało Złe godło - szubienica - i mój obraz nagi... Ach, Panie, wlej mi tyle siły i odwagi, Bym bez wstrętu mógł patrzeć w swe serce i ciało!