Carmen
dla telefonu Samsung
Kod: SA716574NUV
Aby otrzymać polifoniczne dzwonki Carmen - Georges Bizet wyślij sms o treści SA716574NUV pod numer 7428
Aby wysłać do znajomego: Wyślij sms o treści +48xxxxxxxxx:SA716574NUV na numer 7428
Cena SMSa wynosi 4 pln (4.88 pln z VAT).

Usługa polifoniczne dzwonki dostępna na telefony Samsung: ZV60, ZV40, ZV30, ZV10, ZM60, Z720, Z630, Z560, Z540, Z510, Z500, Z400, Z370, Z330, Z300, Z240, Z230, Z220, Z170, Z150, Z140, Z130, Z110, Z107, Z105, Z100, X830, X820, X810, X800, X700, X680, X670, X660, X650, X640, X630, X620, X610, X600, X540, X530, X520, X510, X500, X497, X495, X490, X481, X480, X475, X461, X460, X450, X430, X400, X300, X210, X200, X160, X140, X120, X105, X100, V205, V200, V100, U700, U600, U300, U100, T809, T700, T400, T100, S500i, S500, S300, S200, S105, S100, P920, P910, P900, P850, P730, P510, P408, P400, P310, P300, P207, P200, P100, N620, N600, M600, M300, L760, J600, I750, I600, I300, G600, F300, E910, E900, E890, E880, E870, E860, E850, E840, E820, E810, E808, E800, E790, E780, E770, E760, E740, E730, E720, E715, E710, E700, E690, E640, E638, E635, E630, E610, E600, E570, E530, E510, E500, E490, E420, E400, E390, E380, E370, E360, E350, E340, E335, E330, E315, E310, E300, E250, E210, E200, E105, E100, D900, D840, D830, D820, D807, D800, D720, D600, D520, D510, D508, D500, D415, D410, C520, C300, C260, C250, C240, C230, C225, C210, C200, C170, C140, C130, C110, C100, A800,
Powered by Wapster.pl Reklamacje: wapster@wapster.pl | Aby skorzystać z tej usługi musisz mieć skonfigurowany telefon do połączeń z WAP.
Wierszyk...
A kiedy za wyrokiem Potęgi złowrogiej Poeta schodzi na świat, to znużenia leże - Jego matka, bluźnierstwa pełna oraz trwogi, Pięść zaciska go Boga, aż Go litoś""""""ć bierze: "Ach, wolej bym zrodziła gadzin całe sploty, Aniżelibym karmić miała to straszydło! Przeklęta noc z kłamliwie słodkimi pieszczoty, Gdym w łonie swą pokutę poczęła obrzydłą! A jako mnie obrałeś pomiędzy kobiety, Bym obrzydzeniem była dla swego małżonka, I że nie mogę rzucić do ognia, niestety, - Niby list nudny - tego szpetnego stworzonka, Więc przeleję nienawiść Twą za moją winę Na przeklęte narzędzie Twoich gniewów lutych - I tak doszczętnie zgniotę tę nędzną krzewinę, Że już nigdy nie wyda swych pączków zatrutych!" Tak się pieni przekleństwem. W potęgi niezmiennej Zamiarach wiecznych - myśli nie widząc przewodniej, Sama przygotowywała w pieczarach Gehenny Ognie, co będą karą macierzyńskiej zbrodni. "Ale w pieczy Anioła, co zza chmur mu sprzyja, Samotne dziecię buja w słońca strefie czystej I we wszystkim, co jada, we wszystkim, co pija, Odnajduje ambrozję i nektar złocisty. Wesoło igra z wiatrem, nuci piosnkę chmurze, Swą pielgrzymką krzyżową upaja się w śpiewie, Aż Duch, ca za nim idzie przez jego podróże, Płacze widząc, że wesół jak ptaszek na drzewie. Ci których by chciał kochać, patrzą nań z obawą - Lub też, rozzuchwaleni tą jego pokorą, Starają mu się z duszy wyrwać skargę krwawą Tudzież na złośliwości swojej cel go biorą. Do chleba i do wina, co mu przeznaczyli, Dodają oni śliny wstrętnej i popiołu; Obłudnie odtrącają, nad czym on się schyli, I skarżą się, gdy muszą z nim stąpać pospołu. Jego małżonka woła na placach publicznych: "Gdym dość piękna, by przezeń być tyle wielbioną, Więc zwyczajem kamiennych półbogiń antycznych Chcę, by mię, jak posągi owe, pozłocono. Mirrą, nardem, kadzidłem upiję się, płocha; Mięsem, winem, klękaniem na świątyni progu - By wiedzieć, czy też zdołam w sercu, co mię kocha, Przywłaszczyć z drwiną chwalbę przynależną Bogu. Gdy będę miała dosyć bezbożnej gry onej, Położę na nim rękę mocną, choć bez siły - By me paznokcie, niby krwawych harpij szpony, Aż hen w głąb jego serca dumnego trafiły. Ni to lękliwe ptaszę, co drżąc się trzepota, Wydrę, wydrę mu z piersi to serce czerwone - I aby nim nasycić ulubieńca-kota, Rzucę mu je z pogardą na ziemię, skrwawione!" ...Do Nieba, gdzie wzrok jego widzi tron wspaniały, Pogodny wieszcz wyciąga swe dłonie pobożne, A czyste błyskawice jego duszy białej Przeszkadzają mu widzieć ludzkie walki zdrożne: "Błogosławionyś, Boże, co darzysz boleścią, Za którą odpuszczone będą nasze grzechy I która jest najczystszą, najwznioślejszą treścią, Co gotuje silnego na łono uciechy! Wiem, Panie - bez Poety Ty byś nigdy nie siadł Między tymi, co ujrzą świętych Hufców gody; Wiem, że będzie przypuszczon do radosnych biesiad, Na Cnót, na Dominacyj, na Tronów obchody. Wiem, że ból - klucz jedyny, by wejść w twoje szranki, - Nie strawi go kał ziemi ani piekieł kwasy - I że trzeba, chcąc upleść mistyczne me wianki, Zestawić wszystkie światy oraz wszystkie czasy. Ale dawniej Palmiry stracone przepychy, Dziwne kruszce nieznane, morza skarb jaskrawy, Twoją sądzony dłonią - jeszcze jest za lichy Dla tego diademu kosztownej oprawy. Będzie bowiem kowany w przenajczystszym złocie Czerpanym w świętym domu pierwotnych promieni, Któremu oczy ludzkie, mimo blasków krocie, Są li tylko zwierciadłem smutnym, pełnym cieni.