Sorry, Blame It On Me
dla telefonu Sendo
Kod: SD3320387NUV
Aby otrzymać dzwonki Sorry, Blame It On Me - Akon wyślij sms o treści SD3320387NUV pod numer 7228
Aby wysłać do znajomego: Wyślij sms o treści +48xxxxxxxxx:SD3320387NUV na numer 7228
Cena SMSa wynosi 2 pln (2.44 pln z VAT).

Usługa dzwonki dostępna na telefony Sendo: X, SV663, S600, S360, P200, M570, M550,
Powered by Wapster.pl Reklamacje: wapster@wapster.pl | Aby skorzystać z tej usługi musisz mieć skonfigurowany telefon do połączeń z WAP.
Wierszyk...
Żywych tu nie pogrzebię ani wskrzeszę zmarłych, Ale wiatr, co ich owiał, mym słowom zaświadczy - Wyszli z tych ram, powstali kostniejący w karłach, Rozejrzeli się wokół po smutnym teatrze I słyszą, jak czas dzwoni, jak z wieży się zrywa I jak niepowtarzalnie bije swą godzinę: Miłość raz jeszcze pragnie ukochać szczęśliwa, A wolność chce zwyciężać. Ja tym wiatrem płynę. Mógłbym do snów powrócić, wejść w nie niby w lustro, Co rozstąpi się szkliście i wchłonie mnie lekko; Ponad platyną morza, ponad chmurą pustą Unosić się widziadłem, pamięcią urzekła I płoszyć tam komety, rozbijać ich miotłą Kurze mlecznych gościńców. Lecz niebo i piekło Pułapem niedosięgłym i bezdnem głębokim Jak dwoma biegunami ten świat mi przygniotło I zamknęło planetę ojczystą z widokiem Na przeszłość zapomnianą i przyszłość niezgadłą. Tędy błądzę, to moje wieczyste widziadło Nie objęte doczesnym rozumem i okiem. Pasterzu bladych Plejad, niskiego Syriusza, Który mi lampą błyska z brzegów nieboskłonu I światłem niebieścieje, ciemności rozprószą! Słyszę z dwunastu pierwsze uderzenie dzwonu, Na stromej wieży stoję i ku ziemi patrzę, Jak stygną moje słowa, uśpione kurhany, Miecz zardzewiały w każdym leży pogrzebany, Próchnieją żółte czaszki. Tylko w mym teatrze, Śród tych rymów i dźwięków, tylko w mej muzyce Stąpa duch, opuszczoną podnosi przyłbicę, Szuka wyjścia i węzły chce rozcinać wiersza, I ściany rozstąpiły się jego samotni, Duch, co nim noc zwycięży, z świtem się ulotni. Więc zostaje mi jesień. Nawłoć pozłocista Mazowiecką mimozę po ogrodach przędzie, Na spocone inspekty rosa siąpi dżdżysta, Szałwia czerwone szale rozwija na grzędzie I ciepło się ostatnie w rezedach wygrzewa. Już słychać nocne chóry. Ponadziemskim graniem Już skrzypce pełne wiatrów, oddychają drzewa, Topole szumią lękiem, buki zadumaniem I każda brzoza płacze po raju jak Ewa. Rankiem dopiero dzięcioł wesoło zagada, Szyszki z miecza paproszy, w pień sosnowy stuka I w locie jakby nagle na powietrzu siada - Oczy trudno oderwać! Co tu zmieni sztuka 0 tej porze mijania, zawiniętej chmurą, Wiecznej jak chleb i woda, tak samo pożywnej I nie znużonej nigdy? Odpowiedz, naturo, Gdzie nasz wyrok ukryty, gdzie gwiazdy chaosu, Czy z urody twej błysną, niezmiennej a dziwnej, Czy nad człowiekiem stoją w konstelacjach losu? Nic mi po twojej ciszy, kopcu udeptany, Głucha komoro serca i śnie nocy letniej, Elfy i karnawały czarodziejskiej fletni! Przy mej drodze nie znają spokoju kurhany: Budzą się, aby wołać, gdy nocą wiatr ciemny Szumi ponad wzgórzami, kołuje na szczycie I echem się w głuchocie odbija podziemnej. Wstają wtedy pochodem, idą w ślepe życie Zgarbioną karawaną, pielgrzymim tułactwem, Noc na nich targa chmury, jesień leci ptactwem I w ziemi coraz głośniej szumi wspomnień nawał: Na mojej drodze legły ciężko, nieprzebycie, Bym kładł się tam umarły i z nich zmartwychwstawał. --