Konie Apokalipsy
dla telefonu Sendo
Kod: SD719499NUV
Aby otrzymać dzwonki Konie Apokalipsy - Jacek Wójcicki wyślij sms o treści SD719499NUV pod numer 7228
Aby wysłać do znajomego: Wyślij sms o treści +48xxxxxxxxx:SD719499NUV na numer 7228
Cena SMSa wynosi 2 pln (2.44 pln z VAT).

Usługa dzwonki dostępna na telefony Sendo: X, SV663, S600, S360, P200, M570, M550,
Powered by Wapster.pl Reklamacje: wapster@wapster.pl | Aby skorzystać z tej usługi musisz mieć skonfigurowany telefon do połączeń z WAP.
Wierszyk...
Na waletę wiersz by metę Założył: lecz swą zaletę Zakaty, Wiwaty Wznawiają, Wskrzeszają. Jużby rychlej oschło pióro, By nie dały weny sporo Achtele, Butele, Puchary Nim mary. Tyś bez wierszów dosyć sławny, Z oczu, z mordy opój jawny, A z brzucha Bez ucha Baryła Otyła. Bez liwarów gęba kufa Połknąć antał sobie ufa: Nie zmyli, Wychyli Dość smagłe I nagle. Darmo puzdro! lepiej w pipie, Gdy smak smagły język szczypie: Dogodzisz, Wszak brodzisz W aptece Jak w rzece. Smagło chlustasz trunek różny: Często zatem tyś podróżny Do Rygi Po figi Obfite, Sowite. Oczy mokre jako bańki Nic nie widzą, jeno szklanki. Jak wstanie, Dostanie. Bolą oczy blachmalowe, Gdy szkła drobne są stołowe: Wraz huczysz I tłuczysz Na miazgi Drobiazgi. Stłukł się respekt na kieliszki, Zbrzydziły je twoje kiszki. Antały Twe pany: Czapkujesz, Warujesz. Gęba huczy chmielem dęta, Niech pisklęta czy karlęta Tym trują, Traktują: Mnie miła Baryła. Mnie choć z lagrem daj achtele, Co najżywiej nieś butele: Niech zginą, Mnie miną Kaczeczki, Lampeczki. Kurza główka choć omdlewa, Dobra gęba jak cholewa Nadgrodzi, Gdy brodzi W roztoczy Po oczy. Stój, dla Boga, obiboku! Patrz choć zezem, śmierć na oku! Dopijasz, Dobijasz Twe życie Nie skrycie. Żal mi ciebie zmokła kokosz: Będzie we łbie, w mózgu rokosz! Twa skórka Jak burka Na słocie I w błocie. Żal mi klocu! brzuch machina Rozpłynie się jako glina: Drżysz z febry, A cebry Nie zmylisz, Wychylisz. Akwawita Dobrze świta, Od węgrzyna Twa czupryna Jeży się! Choć lśni się. Coś trwoży, Śmierć wroży. Nie odeprzesz nosem ryjąc, Nie wymodlisz czołem bijąc: Twe mary Legary Swobodne, Wygodne. Z czar, nie z czarów, twe choroby, Popchną w groby trunków próby: Mikstura To fura Dość lotna, Obrotna. Próżna flasza cię odstrasza, Próżna krypta cię zaprasza: Butele, Łez wiele Przydacie W lat stracie! Miękczą gęby Suche zęby, Brzuch pakują. Nie żałują Ryczałtem I gwałtem W grób spieszą , Nie cieszą. Dośćże paku, wiek na haku! Z lury gnoju wstań robaku. Robacy Bez pracy Otoczą, Roztoczą. Rzucaj chmiele, brzydkie ziele, Zamknij gębę, stul gardziele. W te ziółka Jak pszczółka Śmierć wleci, Kark zleci. Kuflów smoku, obiboku! Przetrzyj oczy w życia zmroku! Wiersz budzi, Nie łudzi: Wraz zaśniesz I zgaśniesz, Dobijaj się, Dopijaj się Nieba łzami I cnotami. Tam miara Nie mara Wieczysta, Rzęsista. Śmierć jak małpa, to wyrazi, Co nas zdobi, lubo kazi: Jak poczniesz, Tak spoczniesz, Wschód jaki, Zmrok taki. --