kwiat urodziny kwiaty kwiatek roślina okazje wazon imieniny dzień matki życzenia rośliny kwiatki dzień kobiet życzyć
dla telefonu Siemens
Kod: BE584863NUV
Aby otrzymać grafika EMS - wyślij sms o treści BE584863NUV pod numer 7228
Aby wysłać do znajomego: Wyślij sms o treści +48xxxxxxxxx:BE584863NUV na numer 7228
Cena SMSa wynosi 2 pln (2.44 pln z VAT).

Usługa grafika EMS dostępna na telefony Alcatel: SL55, S55, MT50, MC60, M55, M50, C62, C60, C55, A75, A70, A65, A62, A60, A57, A55, A52, A51, A50,
Powered by Wapster.pl Reklamacje: wapster@wapster.pl | Aby skorzystać z tej usługi musisz mieć skonfigurowany telefon do połączeń z WAP.
Wierszyk...
Król Asoka, na wzgórza smuklejąc odsłoniu, Patrzał zowąd na wroga, co poległ na błoniu, I rozżalił się duchem na wronistym koniu. I rzekł: "Odtąd niech wrogów nie będzie na świecie, Niech łzom stanie się zadość, niech spoczną zamiecie - Tak przysięgam : po pierwsze, po wtóre, po trzecie!" I ukląkłszy na mieczu, jak klęczą mocarze, Poukochał kolejno te rany, te - wraże, I zgromadził w pamięci przewymarłe twarze. A na jego skinienie od owej godziny Powstawały schroniska - dziwy tej krainy - Dla człowieka, zwierzęcia i wszelkiej rośliny. Oto razu pewnego w tym czasie bez czasu Król Asoka zmiłował oczyma wśród lasu Wierzbę, co umierała bez liści hałasu. Zadżumiona skwarami, bez jadła, napoju, Schła, ledwo zieleniejąc, wpośród pszczół wyroju, W przeubogim, na zgony ordzewiałym stroju. Król pojął z woli serca i z duszy nakazu Jej milczenie, tak inne od milczenia głazu, I czuł to, co się czuje - nigdy lub od razu. Więc serdecznie jej sękom przyglądał się z bliska, Więc widział, jak się zmaga i rdzą bólu błyska, Więc poniósł własnoręcznie chorą do schroniska. Tam jej wybrał zakątek od słońca pstrokaty, Tam jej rany w rosiste poobłóczył szmaty, Tam przygrywał na lutni i znosił jej kwiaty. Ale wkrótce nadeszły rozpląsane święta, I króla otoczyły w pałacu dziewczęta, I zapomniał o wierzbie - bo któż to spamięta? I tanecznie wędrował od sali do sali I czuł, że tchom dziewczęcym brak jakichś korali, I że coś powierzbnego w duszy mu się żali. Aż oto strażnik bramny otrąbił po grodzie, Że wierzba uzdrowiona w cudnej bezprzeszkodzie Przyszła, by odtąd szumieć w królewskim ogrodzie. Król Asoka z pałacu wybiegł na spotkanie I wyciągnął ramiona i poglądał na nie, Że się tak wyciągnęły i tak niezachwianie. I przybyłej sam wskazał wcieleniem swej dłoni, Kędy ma się zielenić i w jakiej ustroni - I spełniła to wszystko tak, jak mówił do niej. A w zwierciadle sadzawki aż do dna odbita Jaśniała, przeciw niebu w fali wniebowzbita, I szepnął król do siebie : "Tu niechaj rozkwita!" A po nocy, gdy księżyc jarami się bieli, I gdy wszystko posnęło i wszyscy posnęli, Ona wyszła podwójnie : z ziemi i z topieli. I biegła, pątnikując, po schodów marmurze W głąb nieznanych pałaców - ku górze, ku górze, Czyniąc kroki płochliwe, zwiewne i nieduże. Do królewskiej komnaty chciała się przedostać I wniosła do jej wnętrza niebyłą tam postać, A własnemu wzruszeniu nie mogła już sprostać. Ponad królem uśpionym tak długo - niedługo Szumiała, aby senną uczcić go posługą, I w pierś jego zieleni wlewała się strugą. Król się zbudził i spojrzał w pośpiesznej zadumie, I zgadnął, że go kocha, po szumie - po szumie, I uląkł się miłości, że jej nie zrozumie. I rzekł smutny: "Bacz na to, że kochasz daremnie, W słońce tobie poglądać, nie we mnie - nie we mnie! Jakimż darem twe dary, wierzbo, odwzajemnię? Chcesz połowę królestwa czy skarbu polowe? Chcesz, bym ciebie na kwiatów pasował królowę? Otom stał się ubogi i w miłość i w mowę." A ona mu szepnęła w którymś okamgnieniu: "Chcę, byś czasem. znużony przystanął w mym cieniu I gałąź moją swemu przychylił ramieniu. Chcę, byś wierzył, że myślę o tobie i sobie, I że nie bez miłości twe ogrody zdobię. To - wszystko! - I byś pobyt dał mi na swym grobie." I król rzekł: "Wierzbo, wierzbo, iść mi z tobą w pole! Dolę twą, skoro trzeba, wraz z tobą przedolę - Stanie się, jako pragniesz! Spełnię twoja wole. Czuję szczęście, gdy duszę w twoją zieleń wyślę, Do miłości podobne tak bardzo, tak ściśle, Że jest samą miłością, skoro się zamyślę..." Król umilkł. Chwilę wzajem patrzyli w swe światy, Aż ona się z królewskiej wymknęła komnaty, Nieśmiało więc powłócząc swe zielone szaty. Król słyszał, jak radośnie w dół biegła po schodach, I jak potem się w nocnych pogrążyła chłodach, I jak potem szumiała w królewskich ogrodach. --