zwierzęta bajka ptaki ptak pingwin Grześ Grzegorz Grzesiek ptaszek bajki pingwiny ptaszki zwierzak zwierzaki zwierzę bajkowe zwierze
dla telefonu Siemens
Kod: BE626401NUV
Aby otrzymać grafika EMS - wyślij sms o treści BE626401NUV pod numer 7228
Aby wysłać do znajomego: Wyślij sms o treści +48xxxxxxxxx:BE626401NUV na numer 7228
Cena SMSa wynosi 2 pln (2.44 pln z VAT).

Usługa grafika EMS dostępna na telefony Alcatel: SL55, S55, MT50, MC60, M55, M50, C62, C60, C55, A75, A70, A65, A62, A60, A57, A55, A52, A51, A50,
Powered by Wapster.pl Reklamacje: wapster@wapster.pl | Aby skorzystać z tej usługi musisz mieć skonfigurowany telefon do połączeń z WAP.
Wierszyk...
Już lustra dźwięk walca powoli obraca I świecznik kołując odpływa w głąb sal. I patrz: sto świeczników we mgłach się zatacza, Sto luster odbija snujący się bal. I pyły różowe jak płatki jabłoni, I skry, słoneczniki chwiejących się trąb. Rozpięte szeroko jak krzyże w agonii Szkło ramion, czerń ramion, biel ramion i rąk. I krążą w zmrużone swe oczy wpatrzeni, A jedwab szeleści o nagość, ach cyt... I pióra, i perły w huczącej przestrzeni, I szepty, wołanie i zawrót, i rytm. Rok dziewięćset dziesięć. Już biją zegary, Lat cicho w klepsydrach przesącza się piach. Aż przyjdzie czas gniewu, dopełnią się miary I krzakiem ognistym śmierć stanie we drzwiach. A gdzieś tam daleko poeta się rodzi. Nie dla nich, nie dla nich napisze ich pieśń. Do chat drogą mleczną noc letnia podchodzi I psami w olszynach zanosi się wieś. Choć nie ma go jeszcze i gdzieś kiedyś będzie, Ty, piękna, nie wiedząc kołyszesz się z nim. I będziesz tak tańczyć na zawsze w legendzie, W ból wojen wplątana, w trzask bitew i dym. To on, wynurzony z odmętu historii, Tak szepce ci w ucho i mówi: no patrz. A czoło ma w smutku, w dalekich lat glorii I nie wiesz, czy śpiewa tak walc, czy twój płacz. Stań tutaj przy oknie i uchyl zasłony, W olśnieniu, widzeniu, na obcy spójrz świat. Walc pełza tu liśćmi złotymi stłumiony I w szyby zamiecią zimowy dmie wiatr. Lodowe pole w brzasku żółtej zorzy W nagle rozdartej nocy się otworzy, Tłumy biegnące wśród śmiertelnej wrzawy, Której nie słyszysz, odgadujesz z ust. Do granic nieba sięgające pole Wre morderstwami, krew śniegi rumieni, Na ciała skrzepłe w spokoju kamieni Dymiące słońce rzuca ranny kurz. Jest rzeka na wpół lodami przykryta 1 niewolnicze na brzegach pochody, Nad siną chmurę, ponad czarne wody W czerwonym słońcu, błysk bata. Tam, w tym pochodzie, w milczącym szeregu, Patrz, to twój syn. Policzek przecięty Krwawi, on idzie, małpio uśmiechnięty, Krzycz! W niewolnictwie szczęśliwy. Rozumiesz. Jest taka cierpienia granica, Za którą się uśmiech pogodny zaczyna, 1 mija tak człowiek, i już zapomina, O co miał walczyć i po co. Jest takie olśnienie w bydlęcym spokoju, Gdy patrzy na chmury i gwiazdy, i zorze, Choć inni umarli, on umrzeć nie może I wtedy powoli umiera. Zapomnij. Nic nie ma prócz jasnej tej sali I walca, i kwiatów, i świateł, i ech. Świeczników sto w lustrach kołysząc się pali, I oczy, i usta, i wrzawa, i śmiech. Naprawdę po ciebie nie sięga dłoń żadna, Przed lustrem na palcach unosząc się stań. Na dworze jutrzenka i gwiazda poranna, I dzwonią wesoło dzwoneczki u sań.